Translate

poniedziałek, 16 września 2013

Międzynarodowe spotkanie Tui Shou w Pradze.

Do Pragi przyjechałem w piątek wieczorem, podróż jak zawsze długa i męcząca. Po kolacji z przyjaciółmi i nauczycielami pojechaliśmy do domu Iva, który jest organizatorem całego zamieszania,  i około północy poszliśmy spać. Przed konkretną pracą należny się dobrze wyspać.
W sobotę pobudka już o 6:30, musimy spakować wszystkie potrzebne rzeczy na czas samego spotkania, czyli dodatkowa woda, kawa, herbata, przekąski i mnóstwo innych rzeczy, po drodze jeszcze kupowaliśmy pieczywo.
Zajęcia rozpoczęły się przywitaniem i prezentacją nauczycieli. W drugim dniu spotkania, poranne warsztaty prowadził Tomasz Nowakowski i  Paul Sil­fver­stråle , w dniu poprzednim, warsztaty prowadził Tomasz i Otakar Cho­chola . Ja uczestniczyłem w warsztacie Paula, w zeszłym roku nie miałem okazji, na Otakara nie zdążyłem, a u Tomasza uczę się na co dzień. Warsztat był bardzo interesujący i mimo delikatnej pracy było jasne, że jest to Practical Tai Chi Chuan. Od razu rozpoczęliśmy od ćwiczeń z partnerem, wpierw delikatnie, z nastawieniem na czucie i obserwację zachodzących zjawisk. Aż doszliśmy do ćwiczenia aplikacji, opartej o wcześniej wykonywane ćwiczenia z dużym czuciem i wykorzystaniem ruchu spiralnego i dobrej struktury. Trzy godziny warsztatu bardzo szybko minęły, a wszyscy byli bardzo zadowoleni.
Po przerwie obiadowej, porcja kolejnych trzech godzin ćwiczenia, tym razem, w zasadzie wolne Tui Shou, zmiana partnera co dziesięć minut. Ćwiczących było około czterdziestu osób, nie pamiętam z iloma ćwiczyłem, zrobiłem chyba dwie przerwy na uzupełnienie wody w organizmie i w zasadzie ćwiczyłem bez przerwy. Z każdym ćwiczy się inaczej, każdy ma inny poziom i inne doświadczenie. Ktoś bardziej nastawia się na ciekawą pracę i poznanie metod ćwiczenia innych, ale byli też i tacy, po których pozostawały, poza doświadczeniami, siniaki na ciele. Z każdym należny umieć pracować i od każdego można się wiele nauczyć. Po pierwsze, jeśli kogoś nie znasz i nie wiesz, co i jak ćwiczy, to lepiej założyć ograniczony kredyt zaufania, niż dać go za dużo. Inaczej kończy się to leżeniem na podłodze, zadrapaniami i siniakami. No i oczywiście najlepiej na początku dogadać się na co się decydujemy, Tui Shou bez kroków, z krokami, czy może jeszcze rzuty i dźwignie. A tak w ogóle, to należy się spodziewać niespodziewanego.
Po wspólnym Tui Shou miała miejsce Tai Chi Gala, prezentacja Form i umiejętności, przede wszystkim nauczycieli prowadzących warsztaty ale i też chętnych do pokazów. Po całym dniu wspólna kolacja i rozmowy w kuluarach. W domu na spoczynek podobnie do dnia poprzedniego, zjawiliśmy około północy, aby się wyspać i mieć siły na dzień następny.
W niedzielę pobudka już tylko po siódmej rano, śniadanie i jedziemy do Pragi na kolejne warsztaty i wspólne ćwiczenia. Tym razem rozpoczęliśmy o dziewiątej, Paul prowadził drugą część swoich warsztatów, a druga grupa ćwiczących miała przyjemność pracy z Sasa Krauter . Ciekawa praca ze stylu Chen. Rozpoczęliśmy od czuciowej rozgrzewki, kręcenie biodrami, kolanami i innymi stawami, z nastawianiem na czucie i połączenie, np. bioder z barkami itd itp. Było dużo medytacji stojącej z nastawieniem na czucie pozycji. Ćwiczenia wstępne były wykorzystywane przy pracy z partnerem. Koncentrowaliśmy uwagę na ustawieniu jak najlepszej struktury, z której pochodziło dobre zakorzenienie i siła wykorzeniająca partnera,a wszystko to oparte o głębokie czucie struktury. Szukanie jak najlepszej drogi, podobnie do powiedzenia Bruce Lee "Bądź jak woda, mój przyjacielu", nie siłuj się. Nie zabrakło także ćwiczeń zabawowych, przy których można się było bardzo napracować, ale dzięki zabawie nikt się nie stresował, że coś nie wychodzi. Był to bardzo pouczający warsztat.
Po godzinnej przerwie, ponownie ćwiczyliśmy Tui Shou w parach. Zmęczenia dawało o sobie znać ale przyjechaliśmy po to aby ćwiczyć, więc nie było narzekania, kto chciał to ćwiczył do końca. Pomocna była kawa z termosu i chwila odpoczynku. Niestety, nie udało mi się poćwiczyć ze wszystkimi, wydaje mi się że było to w moim przypadku około dwudziestu różnych osób. Czas jak zwykle ogranicza i pozostaje tylko mieć nadzieję, że jeszcze się kiedyś spotkamy. Niezdecydowanym polecam takie spotkania, nie ma się czego bać, nikt nikomu krzywdy nie zrobił, a doświadczenia są bezcenne. Poniżej kilka zdjęć, a w internecie na pewno pojawi się o wiele więcej, choćby na stronie International push hands meetings in Prague | Facebook
Praga nocą.

 Rozpoczęcie drugiego dnia.
 Warsztat Paula, asystuje Ludek.
 Praga
 Pałac w którym odbywało się spotkanie, teraz siedziba Sokoła.
 Tui Shou.

 Wieczorne prezentacje, Paul z sazblą.

 Praktyk z Niemiec.
 Otakar.


 Sasa


 Tatiana z Moskwy.

 Tomasz





 Warsztat Sasy trzeciego dnia, asystuje Ludek.
 Asystuje Raphael z Wiednia
 Asystuje Peter z Banskej Bystrycy
 Asystuje Martin z Benatek nad Jizerem.

Pytania i odpowiedzi.


Pożegnanie, podziękowania i do zobaczenia w przyszłym roku.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz