Dzisiejsze obozy są łagodniejsze od tych minionych. Wstajemy rano, jemy śniadanko i do pracy. Pierwsze nasze obozy były trochę trudniejsze, a samodyscyplina w powijakach. Wstawaliśmy o szóstej i od razu, na rozgrzewkę ćwiczyliśmy Osiem części brokatu, a dopiero potem było śniadanko. Pierwsza cześć zajęć rozpoczynała się o ósmej i trwała trzy godziny. O piętnastej drugie zajęcia, również trzy godzinne, a wieczorem jeszcze medytacja. Czasami odbywaliśmy praktyki noce, jak medytacja przy pełni księżyca, tak około dwudziestej drugiej. Dzień treningowy wypełniony po brzegi. Dziś ćwiczymy po dwie i pół godziny o dziewiątej, i o piątej. Z chętnymi, przed kolacją wykonuję praktykę miecza, nie co dzień ale dość często. W naszej szkole z mieczem mogą pracować tylko zaawansowani.
Rano i po południu Forma Ojca, cztery powtórzenia Formy Matki i Długa Forma w tym samym fragmencie, który ćwiczymy już kilka ostatnich dni. Z partnerem różnego typu aplikacje.
Tym razem pogoda już nas nie rozpieszcza, jest dość chłodno i czasem pada drobny deszczyk. Pomału nasz obóz zbliża się do końca, czuć to w kościach.
Translate
czwartek, 9 lipca 2015
środa, 8 lipca 2015
Obóz Tai Chi Tuczno 10, 2015.
Pogoda nam się trochę zepsuła, nie przeszkodziła jednak w ćwiczeniach. Do porannej Formy Ojca ćwiczymy jeszcze Formę Matki, prawie całą i ten sam fragment Długiej Formy długich pozycji, do omiatania kolana i odepchnięcia tuż przed szukaniem igły na dnie morza. Z partnerem tylko aplikacje, teraz to jest połowa naszego treningu.
Po południu trening identyczny, mimo przelotnych deszczy jest całkiem ciepło.
Przez wiele lat istnienia naszej szkoły, ćwiczyliśmy wiele różnych form. Na początku była to Długa Forma stylu Yang, później krótka, aby łatwiej było się nauczyć. Przerabialiśmy też Formę 48, by ponownie wrócić do Długiej Formy. W międzyczasie doszedł nam styl San Feng, a tutaj Forma Ojca i Matki, z rozwinięciem do Formy Najstarszego Syna. Tak było przez wiele lat. Jakiś czas temu przerabialiśmy Kanon Trzynastu Podstawowych Form, a teraz Forma 85. Oczywiście w szermierce Tai Chi też mamy wiele pracy, Forma 54, podstawowe techniki zawarte w zwartej formacji, cos jakby Forma Ojca z mieczem. Ćwiczenia z partnerem, ostatnio jeszcze szabla, a dawno temu włócznia. Cały czas towarzyszyły nam ćwiczenia z partnerem. Tradycyjne Tui Shou, Ta Lu, Tap Sao i aplikacje z form. Było i jest ciągle dużo pracy ze strukturą. Zahaczaliśmy też o masaże Tao Yin i On Zon Su. Nie brakło wielu rodzajów medytacji, bardzo prostych i trochę bardziej skomplikowanych. No i oczywiści całego mnóstwa pojedynczych ćwiczeń Tao Yin i Qi Gong. Zawsze pozostaje na pierwszym planie praca z podstawami.
Wieczorem jak pogoda pozwala trochę pracy z mieczem.
Po południu trening identyczny, mimo przelotnych deszczy jest całkiem ciepło.
Przez wiele lat istnienia naszej szkoły, ćwiczyliśmy wiele różnych form. Na początku była to Długa Forma stylu Yang, później krótka, aby łatwiej było się nauczyć. Przerabialiśmy też Formę 48, by ponownie wrócić do Długiej Formy. W międzyczasie doszedł nam styl San Feng, a tutaj Forma Ojca i Matki, z rozwinięciem do Formy Najstarszego Syna. Tak było przez wiele lat. Jakiś czas temu przerabialiśmy Kanon Trzynastu Podstawowych Form, a teraz Forma 85. Oczywiście w szermierce Tai Chi też mamy wiele pracy, Forma 54, podstawowe techniki zawarte w zwartej formacji, cos jakby Forma Ojca z mieczem. Ćwiczenia z partnerem, ostatnio jeszcze szabla, a dawno temu włócznia. Cały czas towarzyszyły nam ćwiczenia z partnerem. Tradycyjne Tui Shou, Ta Lu, Tap Sao i aplikacje z form. Było i jest ciągle dużo pracy ze strukturą. Zahaczaliśmy też o masaże Tao Yin i On Zon Su. Nie brakło wielu rodzajów medytacji, bardzo prostych i trochę bardziej skomplikowanych. No i oczywiści całego mnóstwa pojedynczych ćwiczeń Tao Yin i Qi Gong. Zawsze pozostaje na pierwszym planie praca z podstawami.
Wieczorem jak pogoda pozwala trochę pracy z mieczem.
wtorek, 7 lipca 2015
Obóz Tai Chi w Tucznie 9, 2015.
Dziewiąty dzień naszego obozu, pogoda dopisuje, ani za gorąco, ani za zimno. Grupka się ustabilizowała około trzydziestu pięciu osób. Być może ćwiczymy mniej intensywnie niż kiedyś, dwa razy dziennie po dwie i pół godziny, jednakże łąka szybko pokazuje braki w treningu. Dzięki codziennej Formie Ojca łatwiej rozprostować kości i łatwiej pracować w trudnym terenie. Forma 85 ciekawie pracuje, a z partnerem jest co robić. Chociaż nie każdy lubi pracę z innymi, nie ma innej możliwości pełnego poznania systemu. Nawet jeśli ktoś ćwiczy tylko Tai Chi dla zdrowia, aplikacje są niezbędne a Tui Shou ważne.
Poranne i popołudniowe ćwiczenia są prawie identyczne, czasami więcej Tui Shou, czasami aplikacji i pracy ze strukturą.
Poranne i popołudniowe ćwiczenia są prawie identyczne, czasami więcej Tui Shou, czasami aplikacji i pracy ze strukturą.
poniedziałek, 6 lipca 2015
Obóz Tai Chi w Tucznie 8, 2015.
Ósmy dzień naszego obozu. Tym razem spokojny sen przerwała mi burza, nie tylko ja spać nie mogłem. Ziemia się trzęsła od uderzeń grzmotów, a niebo rozświetlały błyskawice, w samym środku nocy. Na zajęciach zmęczenie daje nam się już we znaki, za to pogoda się poprawiała i przyjemnie się ćwiczy. Rano, jak co dzień Forma Ojca, tym razem początek Formy Matki, dalej wersja Długiej Formy czyli 85 kroków. W parach praca ze strukturą i aplikacje.
Po południu podobny schemat. Taka praca z partnerem daje pełny obraz formy, po prostu wiadomo co się robi, nie przypomina, to już tylko pływania w powietrzu.
Po południu podobny schemat. Taka praca z partnerem daje pełny obraz formy, po prostu wiadomo co się robi, nie przypomina, to już tylko pływania w powietrzu.
niedziela, 5 lipca 2015
Obóz Tai Chi w Tucznie 7, 2015.
Kolejny dzień naszego obozu rozpoczął się bardzo ciepłą aurą, nie było słońca ale było bardzo ciepło i duszno. Pociliśmy się wszystkim porami i tak to nic nie dało. Poranna praktyka to Forma Ojca Długa Forma i praca z partnerem w aplikacjach z formy.
Po południu zmieniło się tylko to, że wyszło słońce i pociliśmy się jeszcze bardziej. Ponownie Forma Ojca, Długa i praca z partnerem. Wpierw aplikacje, a na koniec trochę Tui Shou. Całe szczęście, że mamy jezioro i w każdej chwili można się schłodzić. Ostatnia noc już bez atrakcji techno dźwiękowych, pewnie pomógł padający deszcz i trochę można było odespać. W czasie weekendu jest nas najwięcej, na polance do czterdziestu osób.
Po południu zmieniło się tylko to, że wyszło słońce i pociliśmy się jeszcze bardziej. Ponownie Forma Ojca, Długa i praca z partnerem. Wpierw aplikacje, a na koniec trochę Tui Shou. Całe szczęście, że mamy jezioro i w każdej chwili można się schłodzić. Ostatnia noc już bez atrakcji techno dźwiękowych, pewnie pomógł padający deszcz i trochę można było odespać. W czasie weekendu jest nas najwięcej, na polance do czterdziestu osób.
Subskrybuj:
Posty (Atom)




















































